Przychodzi moment, kiedy Biwia musi wyrzec się tego, kim była, zostawić bliskich, opuścić rodzinny dom i wyjść naprzeciw nowemu życiu, które czeka na nią na wyspie Lędo. Młoda adeptka, pod okiem Starej Wiedmy, poznaje tajniki ziołolecznictwa, uroków i świata słowiańskich demonów. Jej szkolenie jednak zostaje wkrótce szybko przerwane, a dziewczyna, czująca swoje niepełne przygotowanie, musi stawić czoła wielu problemom – zarówno prywatnym, społecznym, jak i politycznym.
Jak pewnie łatwo się domyślić „Polowanie” to debiut książkowy autora, jednakże nie trzeba się go obawiać, bo autor daje radę.
Klimaty dalekiego wschodu, a zwłaszcza Japonii, fascynują sporą grupę czytelników w naszym kraju. Znacząco przyczyniły się do tego seriale animowane anime, puszczane na legendarnym już kanale Polonia 1, albo kultowy serial „Szogun” z 1980 roku, stwarzając z dzisiejszych trzydziestolatków (między innymi autora recenzowanej książki, jak i samego recenzenta) pierwsze pokolenie, które masowo złapało japońskiego bakcyla. Dlatego klimaty kraju kwitnącej wiśni zmieszane z polskim piórem zaintrygowały mnie. Choć zdaję sobie sprawę, że w przypadku Arkadego Saulskiego ta fascynacja sięga głębiej poprzez powiązania rodzinne, o których nie raz w swoich wypowiedziach wspominał.
Wyobraźcie sobie, że żyjecie w świecie, gdzie bogowie schodzą między ludzi. Razem piją, czasem uderzają w konkury do pięknych i nadobnych panien, czasem jak rasowy Zeus muszą ulżyć potrzebom, ale jednak zapewniają światu porządek i wszystko toczy się swoim torem. Lepiej lub gorzej, ale idzie przywyknąć. Są także Naukturowie, mroczne bóstwa, kojarzące się raczej z mniej przyjemną częścią egzystencji. Ot, wampiry, demony i inne „złe dżedaj”.
Morowa Dziewica. Bisurkania. Mokosza. Zmora. Rusałki. To jedne z wielu fantastycznych postaci, na których spotkanie wyrusza czytelnik wespół z bohaterami Żertwy. Choć zdarzają się pozytywne wyjątki, to jest ich naprawdę mało – w opowiadaniach niebezpieczne konfrontacje znacznie przeważają i często mają przerażające konsekwencje dla śmiertelników nienależących do słowiańskiego świata natury i demonów.
Czternastego kwietnia w sklepach pojawiła się kolejna część historycznego cyklu Jacka Komudy. Tym razem autor bawi się faktami historycznymi, dodaje własne pomysły i odrobinę dawnych wierzeń. Czy to mogło się udać? Lektura książki nie pozostawia wątpliwości.
„Amelka Kieł i bal barbarzyńców” autorstwa Laury Ellen Anderson to literatura dla najmłodszych, lecz nie oznacza to, że dorośli nie skorzystają na tej rozrywce, a najwięcej mogą znaleźć początkujący pisarze-fantaści. Książka została wydana nakładem Wydawnictwa Literackiego.
Bywa czasem tak, że kilka osób chce wypowiedzieć się o jednej książce. W naszej redakcji również. Jednak to dobrze, bowiem każde z nas różnie analizuje książki oraz porusza się w innej skali ocen. Tym razem „Trupokupców” na warsztat wzięły dwie osoby, dwa różne spojrzenia. Czy im spodobała się lektura? Przeczytajcie sami.
Od paru lat mamy urodzaj darmowych antologii wszelakich: Fantazmaty, Rozstaje, publikacje pokonkursowe… Niniejsza pozycja nie pasuje jednak do żadnej z powyższych. Fantastyczne pióra 2018. Antologia portalu fantastyka.pl, bo o niej tu mowa, to zbiór najlepszych – jeśli wierzyć na słowo – opowiadań opublikowanych na portalu fantastyka.pl, stanowiącym notabene zaplecze dla „Nowej Fantastyki”. Zwycięskie utwory otrzymały tak zwane piórka (brązowe, srebrne albo złote), czyli wyróżnienia, które w zależności od poziomu przydzielane są przez lożę portalu lub nawet redaktora prozy polskiej NF – to nagroda poświadczająca jakość tekstu. I trzeba przyznać, że coś w tym jest, bowiem wszystkie opowiadania składające się na antologię – a jest ich szesnaście – stoją na bardzo wysokim poziomie. Nic dziwnego, że portal fantastyka.pl potocznie określa się kuźnią Zajdli.