Najnowszy numer

Magazyn Biały Kruk

Nr 34 marzec-sierpień 2026 – Fantastyka oniryczna i podróż w sen

Oniryzm jako konwencja literacka swymi korzeniami sięga już starożytności, kiedy to rozpoczęto opisywanie marzeń sennych oraz koszmarów. Motyw snu wykorzystywano często do ukazywania wizji, proroctw i wiadomości od istot wyższych, zwłaszcza bogów. Chociaż te wizje często bywały niezrozumiałe dla bohaterów, przybierając absurdalne i irracjonalne obrazy, ukazywały nam również odbicie duszy bohatera. Jednak prawdziwa kariera oniryzmu rozpoczyna się w XX wieku. Przykładowo: w swoich utworach sny opisywali Franz Kafka, Michaił Bułhakow oraz Bruno Schulz.

Jeśli zaś chodzi o fantastykę, to chyba nie da się nie wspomnieć, że właśnie w początkach XX wieku sny w przerażające, odbierające poczytalność wizje uzbroił H. P. Lovecraft, który zsyłał je na bohaterów swoich utworów poprzez Wielkich Przedwiecznych, z samym Cthulhu na czele. Jak wiemy, ojciec współczesnej grozy często opisywał rzeczy, które śniły się jemu samemu, co czyni je jeszcze bardziej przerażającymi, bo przy lekturze możemy zanurzyć się na moment w wizjach cierpiącego na różne schorzenia umysłu.
Z obecnych dziś w środowisku fantastyki polskich autorów, którzy wykorzystali ciekawie motyw snu, przychodzi mi do głowy między innymi Wojciech Gunia, który w swoim zbiorze
Dom wszystkich snów przedstawił w weirdowy sposób oniryczne wizje, które naraz zachwycają, przerażają i wywołują odrazę. Skumulowane tworzą tzw. sieczkę z mózgu próbującego zrozumieć, co się właśnie dzieje na kartach książki czytelnika. Jednak sen nie musi być zrozumiały.

Filmowo sen też nie raz był ukazywany. Chyba wszyscy kojarzą Incepcję Christophera Nolana, gdzie podróż przez wymysły świadomości była wręcz skokiem w utajone, okryte niesławą zakamarki ludzkiej psychiki. Wspomnieć również można o Freddym Kruegerze, ze znanego horroru Koszmar z ulicy Wiązów, gdzie mordował swoje ofiary w snach. Również historia Sandmana, bohatera komiksu napisanego przez Neila Gaimana, ukazuje ludzkie sny jako miejsce akcji, a stan nieświadomości zostaje uosobiony.
Jak widzicie, motyw snu może być bardzo szeroko wykorzystany w popkulturze i autorzy bardzo często potrafią nas zaskoczyć. Do tego zdaję sobie sprawę, że wymieniłem tylko ułamek, nie rozpisując się np. o Piaskunie Hoffmanna czy Kongresie futurologicznym Stanisława Lema, gdzie sny i wizje odgrywają dużą rolę fabularną.

W numerze trzydziestym czwartym – „Fantastyka oniryczna i podróż w sen” (w skrócie „Sen”) – znajdziecie łącznie dziesięć opowiadań. Dziewięć z nich zanurzy Was w niesamowitym świecie sennych marzeń, ale również i koszmarów. Z kolei dziesiąte, czyli Odwilż, autorstwa Alicji Kaczmarek, pozwoli Wam wrócić do numeru „Zima/Frostpunk” (jest to jedno z trzech opowiadań z listy rezerwowej).
W publicystyce wraz z artykułem Burzliwe życie Teodora Tripplina powraca na łamy naszego czasopisma Wiktoria Król.

Ilustrację okładkową przygotowała dla nas Anna Stefaniak.

Najnowsze artykuły

Opowieść o kolorze – recenzja „Kolor śmierci, odcień grobu, czyli 50 odcieni morderczej zieleni”

Redakcja - 10 sierpnia, 2021

Ostatnimi czasy Wydawnictwo IX zaczęło wypuszczać nie tylko powieści oraz antologie, ale również wzbogaciło swoją ofertę o pozycje popularnonaukowe. Patrząc na fandom, jak i poza jego granice, może się okazać to bardzo dobrym ruchem z ich strony, zwłaszcza że biorąc pod uwagę tematykę książek, wydawnictwo nie odchodzi od swoich korzeni, szczególnie w dziedzinach grozy lub mrocznych historii. Kolor śmierci, odcień grobu, czyli 50 odcieni morderczej zieleni jest jedną z dwóch pozycji popularnonaukowych wydanych ostatnio przez IX; druga z nich prawi o zombie, ale nie ona powinna interesować nas w tej recenzji. Autorka, Wiktoria Król, jest znaną pasjonatką XIX wieku i okresu wiktoriańskiego w krajach anglosaskich, prowadzi blogi i pisze artykuły. Dwa z nich możecie znaleźć w Białym Kruku (numer 4 i 16), więc z jej twórczością oraz stylem byłem już zaznajomiony. Przyznaję, że na książkę czekałem niecierpliwie od czasu, gdy tylko ją zapowiedziano, raz z powodu autorki, dwa, bo jednak stworzenie książki o tylko jednym kolorze intryguje. Choć później okaże się, że to tylko pierwszy stopień do omówienia szerszego zagadnienia.

Czytaj dalej

Być wiedźmą to wcale nie taka prosta sprawa – recenzja „Wiedmy” Moniki Maciewicz

Redakcja - 29 lipca, 2021

Przychodzi moment, kiedy Biwia musi wyrzec się tego, kim była, zostawić bliskich, opuścić rodzinny dom i wyjść naprzeciw nowemu życiu, które czeka na nią na wyspie Lędo. Młoda adeptka, pod okiem Starej Wiedmy, poznaje tajniki ziołolecznictwa, uroków i świata słowiańskich demonów. Jej szkolenie jednak zostaje wkrótce szybko przerwane, a dziewczyna, czująca swoje niepełne przygotowanie, musi stawić czoła wielu problemom – zarówno prywatnym, społecznym, jak i politycznym.

Czytaj dalej

A w Nipponie pełno zmian – recenzja książki „Czerwony Lotos”

Redakcja - 13 maja, 2021

Klimaty dalekiego wschodu, a zwłaszcza Japonii, fascynują sporą grupę czytelników w naszym kraju. Znacząco przyczyniły się do tego seriale animowane anime, puszczane na legendarnym już kanale Polonia 1, albo kultowy serial „Szogun” z 1980 roku, stwarzając z dzisiejszych trzydziestolatków (między innymi autora recenzowanej książki, jak i samego recenzenta) pierwsze pokolenie, które masowo złapało japońskiego bakcyla. Dlatego klimaty kraju kwitnącej wiśni zmieszane z polskim piórem zaintrygowały mnie. Choć zdaję sobie sprawę, że w przypadku Arkadego Saulskiego ta fascynacja sięga głębiej poprzez powiązania rodzinne, o których nie raz w swoich wypowiedziach wspominał.

Czytaj dalej

Gdy odejdą bogowie – recenzja „Świata bez świtu”

Redakcja - 11 maja, 2021

Wyobraźcie sobie, że żyjecie w świecie, gdzie bogowie schodzą między ludzi. Razem piją, czasem uderzają w konkury do pięknych i nadobnych panien, czasem jak rasowy Zeus muszą ulżyć potrzebom, ale jednak zapewniają światu porządek i wszystko toczy się swoim torem. Lepiej lub gorzej, ale idzie przywyknąć. Są także Naukturowie, mroczne bóstwa, kojarzące się raczej z mniej przyjemną częścią egzystencji. Ot, wampiry, demony i inne „złe dżedaj”.

Czytaj dalej

„Jakie gusła, panie! Jakie gusła?! To żadne gusła, żadne bujdy!” – przerażająco realistyczny świat słowiańskich stworów, czyli recenzja „Żertwy”

Redakcja - 29 kwietnia, 2021

Morowa Dziewica. Bisurkania. Mokosza. Zmora. Rusałki. To jedne z wielu fantastycznych postaci, na których spotkanie wyrusza czytelnik wespół z bohaterami Żertwy. Choć zdarzają się pozytywne wyjątki, to jest ich naprawdę mało – w opowiadaniach niebezpieczne konfrontacje znacznie przeważają i często mają przerażające konsekwencje dla śmiertelników nienależących do słowiańskiego świata natury i demonów.

Czytaj dalej
1 … 4 5 6 7 8