Gorzowska podróż w czasie – recenzja nr 15 czasopisma „LandsbergON”
Z nieznanej czasoprzestrzeni, jakby znikąd, nie wiadomo, czy z przyszłości, a może z przeszłości, przybył on, „LandsbergON” nr 15. Pierwsze zdanie może brzmieć dziwnie, ale jest dobrym wprowadzeniem, bowiem nowy numer czasopisma przemierza tematy podróży w czasie, zarówno dosłownie, jak i metaforycznie.
W tę metaforyczną podróż w czasie w bardzo wzruszający sposób wprowadza nas redaktor naczelny, Mariusz Sobkowiak, we wstępie, który zadedykował zmarłej mamie, Helenie Sobkowiak. Jest to droga przez wspomnienia z dzieciństwa, które łapią za serce. Ktoś mógłby powiedzieć, że to drobiazgi, ale jako ludzie właśnie z takich drobinek wspomnień jesteśmy zbudowani.
Zaraz za wstępem, bez chwili oddechu, przechodzimy do tekstu Dryfowanie Jana „Kocilla” Walaszka. Historia przedstawia ucieczkę przed zniszczoną, postapokaliptyczną rzeczywistością w świat marzeń i fałszywych wspomnień. A wszystko dzięki narkotykowi, który pozwala „dryfować” po wspomnieniach. Jest to raczej historia ze smutnym zakończeniem i morałem, że nie warto zawsze żyć przeszłością.
Następne opowiadanie,Tim i Theor Klaudiusza Orta, opowiada historię dwóch oficerów Federacji Galaktycznej, którzy zbiegiem przypadku i podróży czasoprzestrzennej trafiają do Ziemi epoki kamiennej. By było ciekawiej, spotykają osobnika, który podaje się za alternatywną wersją jednego z nich. Później robi się ciekawiej, gdy odnaleziony odmawia powrotu do swoich czasów. Dlaczego? To główna tajemnica utworu.
By pozostać w tematach podróżniczych, przenosimy się do opowiadania Planeta Landsberg 2261 Dariusza Jacka Bednarczyka. Tutaj również mamy dwóch bohaterów, handlarza przemierzającego czas i przestrzeń oraz studenta-autostopowicza, który wyrusza w swoją pierwszą większą podróż. Całe opowiadanie to w większości dialog między bohaterami wyobrażającymi sobie przyszłość.
Michał Narożniak w swoim Zamku przedstawia ciekawy sposób poszukiwania pozostałości archeologicznych, a w tym przypadku zamku krzyżackiego. Starszy człowiek – Ryszard Kołodziej – przychodzi do archiwum, ponieważ potrzebuje kontaktu z przeszłością (dosłownie i w przenośni), by móc wskazać lokalizację tytułowego zamku. Przyznaję, że jako zawodowemu archiwiście bardzo spodobał mi się ten koncept.
Ostatnie opowiadanie w numerze to Niekończąca się historia II Krzysztofa T. Dąbrowskiego. Dość krótka historia, w której doświadczamy momentu, gdy tuż przed śmiercią historia życia przebiega nam przed oczyma.
Między Zamkiem a Niekończącą się historią II natrafimy na artykuł Antoniego Drozda Próba czasu, będącego omówieniem koncepcyjnego albumu brytyjskiej Electric Light Orchestry – Time. Drozda po kolei omawia każdy z trzynastu utworów, rzetelnie analizując ich formę oraz kompozycję. Szczegółowość godna pochwały, która zachęca do sięgnięcia po album. Mnie zaintrygowało.
Warto również wspomnieć, że „LandsbergON” to nie tylko opowiadania. W numerze 15 znajdziemy również dwa wiersze autorstwa Anety Długołęckiej. Numer ten również stoi mocno ilustracjami Anny Kowalczewskiej, Edwina Bortkiewicza i Piotra Rossa.
Nie licząc artykułu, wszystkie pięć utworów prezentuje dobry poziom, zarówno pod kątem pomysłów na wykorzystanie motywu przewodniego, jak i językowo. Najbardziej spodobały mi się Zamek oraz Tim i Theor – ten pierwszy za pomysł, a drugi za wykonanie z pomysłem, zostawienie czytelnika z układanką w głowie oraz formę narracji. Z kolei najmniej przypadła mi do gustu Niekończąca się historia II, gdzie koncept, choć ciekawy, wydaje mi się trochę nietrafiony w kontekście wiodącego tematu numeru.
Numer 15 uważam za udany, w większości dobrze nawiązujący do podróży w czasie. Warto po niego sięgnąć – po wersję papierową, jeśli jesteście z Gorzowa lub okolic, albo wersję elektroniczną, która jest dostępna za darmo na stronie czasopisma.
Grzegorz Czapski