LandsbergON 16 – Recenzja

Zimą 2025 roku, miała miejsce kolejna premiera magazynu „LandsbergON”. Numer 16, tym razem, poświęcono humorowi i satyrze w fantastyce.

Czasopismo otwiera słowo redaktora naczelnego – Mariusza Sobkowiaka, który we wstępie prezentuje nam temat grudniowej edycji. Osobiście, zgadzam się z jego poglądem, że jesteśmy ze wszystkich stron bombardowani „ciężarem” świata oraz nie zawsze swoimi problemami życia codziennego. Mała dawka humoru, jak słusznie zauważa Sobkowiak, jest tylko lukrem na wierzchu gorzkiej pigułki. Jednak czy to jest złe!? Redaktor naczelny słusznie zauważa, że główny nurt przyjmuje humor i chęć eskapizmu za coś niepoważnego, a właśnie te drobne przyjemności sprawiają, że możemy na moment odetchnąć, i nie myśleć o goryczy istnienia. Bardzo istotna jest też jakość użytego humoru. Powinien brzmieć inteligentnie i zawierać pozytywny przekaz. Stąd, tak bardzo cenimy dzieła Terrego Pratchetta czy też niezwykle popularne ostatnio Granty i smoki Łukasza Kucharczyka. Nasza potrzeba inteligentnego humoru, dzięki któremu na moment możemy oderwać się od rzeczywistości, jest przeogromna. Sprawdźmy. Jak na tym tle wypadają opowiadania zawarte w tym numerze?

Pierwsza opowieść to Gorzowski Festiwal Fantastyki autorstwa Anny P. Szarejko. Przyznaję, że pomysł na genetycznie zmodyfikowane mrówki, które dzięki wyssanej ludzkiej wyobraźni przemieniają się w istoty znane z popkultury bardzo mi się spodobał. Dorzućmy do tego parę mistrzyni i ucznia, która zostaje zmuszona zmierzyć się z kolejnymi kreacjami ludzkiego umysłu, i już mamy komplet. Jak wiemy, tworów wyobraźni na festiwalach fantastyki mamy aż nadto, więc i przeciwników nie zabrakło. Utwór bawi nas humorem sytuacyjnym oraz skojarzeniami, które potrafią pozytywnie zaskoczyć. 

Druga w kolejności jest Czekolada z orzechami ꟷ George’a Dimitriu. Ten krótki, i już mniej zabawny utwór, niesie ze sobą trudny temat coraz to większej inwigilacji społeczeństwa przez social media i sztuczną inteligencję. Okazuje się, że wielu z nas ma podobne doświadczenia. Ileż to razy śmialiśmy się, że po rozmowie ze znajomymi na dany temat natychmiast pojawiały się autopromocje w sieci. W opowiadaniu, główna bohaterka została zalana reklamami, po tym jak powiedziała na głos, że ma ochotę na tytułową czekoladę z orzechami. Zdenerwowana, postanowiła odciąć się od internetu, ale internet nie zapomniał o niej. Utwór jak najbardziej napisany z pomysłem, jednak temat zbyt poważny, jak dla mnie do numeru o humorze.

Na etacie straszaka bulwarowego Joanny Łebkowskiej to opowiadanie o nastolatku, który wraz z rodziną przeprowadza się z dużego miasta do znacznie mniejszego Gorzowa Wielkopolskiego. Spacerując po jego ulicach poznaje pana Zdzisia – tytułowego straszaka bulwarowego. Dzięki lokalnym tubylcom, zwłaszcza tym „mitycznym” , szybko okazuje się, że Gorzów wcale nie jest zapomnianym i nudnym miasteczkiem. Opowiadanie jest kolejnym przykładem humoru sytuacyjnego, gdzie bohatera szokuje otoczenie, które reszta przyjmuje za coś zupełnie normalnego.

W przypadku Grabarza Sebastiana Balińskiego, od początku byłem przekonany, że to będzie groteska, jednak szybko zweryfikowałem swoje zdanie. Jest to w pełni opowiadanie weirdowe, gdzie czytelnik zastanawia się, co się właśnie wydarzyło. Mamy tu bowiem dziwne zlecenie, pogrzeb, rytuał oraz sny, które są dla bohatera całkowicie niezrozumiałe (dla czytelnika przez pewną chwilę też). Dobrze napisane, choć przyznaję, że nie spodziewałem się tego typu historii w numerze o humorze oraz satyrze.

Dariusz Jacek Bednarczyk, w swoim XIV Futuro Kongres w Nowym Landsbergu, pokazuje jeszcze więcej humoru, a właściwie pełnoprawną satyrę dzieł Stanisława Lema, gdzie wszyscy obieżyświaci galaktyki zmierzają na tytułowy kongres. Lekkie, z pomysłem, fajnie wstawione nawiązania do dzieł mistrza.

Przedostatni jest Problem Michała Narożniaka. Bardzo przyjemna satyra o lokalnym cudzie (lub makabrze architektonicznej, z tego co wiem mieszkańcy Gorzowa są podzieleni), która nagle ożywa. Mowa o Wieży Dominancie*, która stoi na rondzie św. Jerzego w Gorzowie Wielkopolskim, i ze względu na swój wygląd nazywana jest przez miejscowych „pająkiem”. Ażurowa konstrukcja staje się problemem dla mieszkańców oraz śmiałków, którzy próbują zrobić „coś” z obdarzonym życiem budynkiem. Przyznaję, że wykorzystanie charakterystycznych i rzeczywistych elementów danego miasta (akurat „pająk” nie jest jedynym takim w opowiadaniu) bardzo mi się podoba. Oby więcej takich utworów ukazujących Polskę lokalną.

Na koniec numeru mamy utwór Krzysztofa T. Dąbrowskiego – Aktor. Jednak i tutaj historia Bena Whitemana, gwiazdy holo-kina z problemami finansowymi, nie jest wcale zabawna. Autor próbuje nam prezentować sceny będące humorem sytuacyjnym, jednak przynosi to odwrotny skutek. Czemu? Bo opowiadanie jest kolejną wizją, gdzie sztuczna inteligencja decyduje nawet o tym co śnimy lub czy się budzimy. Niemal za wszystko trzeba zapłacić obejrzeniem reklamy, jak się nie ma odpowiednich kolorów. Tu zaś Dąbrowski poprzez kolory jako jednostki walutowe, i poniekąd fabułą, nawiązuje wyraźnie do Limes Inferior Janusza A. Zajdla. Nie ma tu nic śmiesznego, a z czytelnikiem pozostaje przerażenie, że obecna wszędzie reklamoza może rozwinąć się do znacznego stopnia.

Jak zwykle w magazynie „LandsbergON” nie zabrakło ciekawej warstwy graficznej. Mamy tu, np. grafiki i ilustracje Sebastiana Trzoski oraz Waldemara Jaglińskiego. Dzieła tego pierwszego, to wybrane fragmenty jego cyklu, pt. „Dzienniki gwiazdowe: izolacje”, będące intrygującymi kolażami różnych motywów, od popkultury po sf. Co zaś się tyczy obrazów Waldemara Jaglińskiego są to już prace o klasycznej formie, nie nawiązujące specjalnie do opowiadań, ale bardzo ciekawe z racji przedstawianych w nich historii. Jeden z obrazów można łatwo zinterpretować jako komentarz do obecnej sytuacji za naszą wschodnią granicą, zaś pozostałe stanowią ciekawe nawiązanie do klimatów grafik sf z drugiej połowy dwudziestego wieku.

Jak zawsze, polecamy czytanie „LandsbergONu”, bo mimo iż niektóre z opowiadań są bardziej poważne, to nadal jest to kawałek dobrego eskapizmu.

Grzegorz Czapski

*Wieża Dominanta składa się z ażurowej kuli (postawiona 16 lipca 2007 roku) otoczonej tarasem widokowym (który został oddany dla turystów w połowie lipca 2007 roku), szklanego walca ze spiralnymi schodami prowadzącymi z podziemnego holu na taras oraz osiemnastu giętych podpór. Źródło: Wikipedia