Wszechstronna wokalistka: wywiad z Liz Katrin

Katarzyna Bonikowska, szerzej znana jako Liz Katrin, to artystka prawdziwie zadziwiająca. Znam wielu wokalistów i wokalistek, ale niewiele z nich jest w stanie pochwalić się tyloma stylami śpiewania, nie mówiąc o komponowaniu własnej muzyki, również w wielu stylach. Na początku tego roku miałem okazję przeprowadzić wywiad z przedstawicielką tej niesamowitej grupy, czyli z Liz Katrin właśnie.

Daniel Wójcik: W jaki sposób narodziła się Liz Katrin?

Liz Katrin: Wychowałam się otoczona muzyką, klasyczną i współczesną. Przygotowanie muzyczne zawdzięczam Tacie oraz moim kolejnym nauczycielom muzyki. W latach 80. zaczęłam występować z gitarą na scenie kameralnej. Śpiewałam w zespole Domu Kultury Ochota OKO i w chórach: najpierw szkolnym, a potem Uniwersytetu Warszawskiego i Opery Narodowej. Od wczesnych lat 90. tworzę własną muzykę.

Występowałam w różnych zespołach (głównie swoich projektach muzycznych), jak Pełnia (nasz rockowy kawałek Never Again wygrał w konkursie Radia Bis) czy Semper Vivus (moje ballady w stylu średniowiecznym). Przez ponad pięć lat prowadziłam również własny zespół Libra (współpraca z różnymi muzykami z kraju i zagranicy), wykonujący moje utwory w klimatach neoceltyckich i fantasy. Wiele z nich śpiewałam po galisyjsku i w elfim języku sindarin. Fascynowały mnie wówczas języki: obce, fantastyczne i dawne, jak starohiszpański, galisyjski, náhuatl, staroangielski oraz alfabet runiczny futhark (w którym, nota bene, robiłam notatki na zajęciach), no i oczywiście języki Elfów.

Gry RPG, komiksy, książki fantasy, sci-fi to był mój świat. Przez wiele lat miałam ośmioosobową drużynę erpegową. Grywaliśmy regularnie co tydzień. Dlatego z wielkim sentymentem podchodzę do gier fabularnych. Obecnie grywam głównie w autorskie systemy. Zdarza mi się prowadzić przygody według własnych pomysłów. Dobór odpowiedniego tła muzycznego do sesji jest równie ważny jak opowiedzenie wciągającej historii, to samo dotyczy gier komputerowych i filmów. Dobrze dobrana muzyka niesamowicie wzbogaca i modeluje nastrój.

Te moje różnorodne fascynacje światami fantastycznymi sprawiły, że komponowanie muzyki ilustracyjnej w takich klimatach jest dla mnie całkowicie naturalne. To wspaniałe uczucie, gdy za pośrednictwem muzyki mogę przekazać nastrój danej gry czy filmu.

Tworzę i występuję pod pseudonimem artystycznym Liz Katrin.

DW: W jednej z naszych rozmów wspomniałaś, że koncertowałaś. Mogłabyś opowiedzieć o tym okresie?

LK: Od lat 90. koncertowałam dość intensywnie w kraju i za granicą, samodzielnie i we współpracy z różnymi muzykami (również z zagranicy), z własnym repertuarem (neoceltyckim, balladowym, rockowym, klasycznym). Jednak obowiązki organizacyjne związane z występami pochłaniały zbyt dużo czasu, który wolałam przeznaczyć na tworzenie nowych utworów, właśnie do gier i filmów. Zdecydowałam się skupić na komponowaniu muzyki ilustracyjnej i doskonaleniu warsztatu.

Rozwój wokalny zawdzięczam mojej cudownej profesor od śpiewu, pani Wandzie Bargiełowskiej-Bargeyłło, solistce Warszawskiej Opery Narodowej i jednej z najwybitniejszych mezzosopranistek europejskiej sceny operowej. Ukończyłam także kurs śpiewu operowego w Salamance (Hiszpania) i miałam przyjemność wielokrotnie występować z repertuarem klasycznym (głównie opera barokowa). Fascynują mnie zwłaszcza karkołomne arie koloraturowe.

Stypendia uniwersyteckie (jeszcze w latach 90., a potem już w XXI wieku) dały mi okazję mieszkać i studiować w Hiszpanii, w Santiago de Compostela. Właśnie tam, obok fascynacji językiem i kulturą celtycką (co zaowocowało zresztą magisterką z literatury hiszpańskiej), narodziła się fascynacja muzyką hiszpańskiej Galicji, dzięki której powstały moje utwory takie jak Adiós Rios, który śpiewam w języku galisyjskim właśnie. Galicja to północno-zachodni region Hiszpanii. Jest to kraina niezwykła, w której przenikają się kultury celtycka, rzymska i arabska, dodatkowo silnie przyprawione magią… To dopiero inspiruje!

Miałam przyjemność kilkukrotnie koncertować w Hiszpanii i w innych krajach. W Luksemburgu wystąpiłam z recitalem podczas festiwalu wikingów Bealtaine (fragmenty koncertu znajdziecie na moim kanale YouTube), jak również w wielu ośrodkach kultury i klubach w Polsce (np. jako support polskiego zespołu Beltaine w Amfiteatrze Art Bem w Warszawie).

W roku 2007 z zespołem Summersnow (rock progresywny) jako wokalistka, autorka tekstów i harmonii wokalnych wzięłam udział w MTV Rockuje, osiągając spory sukces, bo wystąpiliśmy w ścisłym finale! Obecnie również zdarza mi się koncertować z autorskim repertuarem (ostatnio np. w ramach festiwalu „13 Noc Kulturalna” w Częstochowie). Biorę także udział w jako wokalistka w intrygującym i niekonwencjonalnym projekcie Sebastiana Madejskiego Dama Kruk.

DW: Przejrzałem Twój kanał YouTube oraz profil na SoundCloud i muszę przyznać, że ilości znajdującej się tam muzyki są wręcz przytłaczające. Skąd w Tobie tyle pokładów energii do pracy?

LK: Na tworzenie muzyki zawsze mam czas, chęć i siłę. To jest pasja, magia w najczystszej postaci! To absolutnie mój żywioł. 🙂

DW: Stylów w których tworzysz jest naprawdę wiele. Skąd czerpiesz inspiracje?

LK: Fascynują mnie inne kultury, języki, zwłaszcza egzotyczne, również dawno wymarłe czy fantastyczne, a także eksploracja kosmosu. Tematy związane z dawnymi kulturami: prasłowiańską, japońską, średniowieczną celtycką, wikingów szczególnie rozbudzają moją wyobraźnię. Między innymi dlatego tak lubię serię komiksów Thorgal osadzoną w realiach wikińsko-kosmicznych, z mistrzowskimi ilustracjami Grzegorza Rosińskiego, lub czarno-białą serię USAGI Stana Sakai o króliku-roninie.

W moich utworach staram się przekazać magiczny klimat różnych fantastycznych światów.

W moich utworach staram się przekazać magiczny klimat różnych fantastycznych światów. Swobodnie śpiewam w językach tradycyjnych (polski, angielski, hiszpański, galisyjski, japoński, niemiecki, włoski, rosyjski) lub fantasy – jak sindarin (język tolkienowskich Elfów), dunmerski (język Mrocznych Elfów z serii gier The Elder Scrolls), czy język wzorowany na starocerkiewnosłowiańskim, w którym miałam przyjemność śpiewać w filmie Sióstr Bui „Kriss de Valnor i Władczyni Lasów”, albo w wymyślonych przeze mnie językach, jak w utworze Looking For Ameonna do gry Shadow Warrior 2, gdzie śpiewam mój tekst w brzmieniu przypominający japoński, lub w moim utworze Restimemo do filmu InOff Tomka Sajewskiego.

Jeśli chodzi o wyzwania wokalno-językowe, mam nadzieję nagrać kiedyś arię z opery klingońskiej…

DW: Będąc jeszcze w temacie stylów muzycznych… Masz jakąś metodę na odnalezienie się w nowym brzmieniu? Wielu artystów zamyka się w konkretnym gatunku lub stylistyce, Ty natomiast wykazałaś się sporą elastycznością. Przykładem niech będą chociażby gry video, takie jak słowiańskie Ash of Gods czy dalekowschodni Shadow Warrior 2.

LK: Swoboda twórcza to podstawa, dlatego tworzę w różnych stylach muzycznych, również wokalnie. Mam szczęście posiadać, co jest dużą rzadkością, cały zakres głosu żeńskiego (od najniższego altu po najwyższy sopran) i staram się z tego daru w pełni korzystać. Lubię używać różnych barw mojego głosu: od wysokich delikatnych tonów, po niski, ciemny, szamański alt. Bardzo dobrze czuję się w klimatach słowiańskich, wiedźmińskich, tzw. białym śpiewie i klasycznych (od delikatnych dziewczęcych brzmień po operową koloraturę).

Często używam mojego głosu jako poszczególnych instrumentów, co można usłyszeć w fanowskich wersjach znanych motywów

Często używam mojego głosu jako poszczególnych instrumentów, co można usłyszeć w fanowskich wersjach znanych motywów, które śpiewam a cappella, np. z seriali: Wikingowie albo z gier: Wiedźmin, Syberia czy Kholat. Z dużą łatwością przychodzi mi aranżowanie wokali i tworzenie harmonii wokalnych. Zdarza się też, że do znanych kawałków tworzę alternatywny tekst i nagrywam moją wersję, jak w przypadku Pieśni Yennefer, fanowskiej wersji utworu Marcina Przybyłowicza z gry Wiedźmin 3 (oryginalny tytuł „Pieśń Priscilli”), gdzie mój tekst śpiewam z perspektywy Yen (a nie Geralta, jak w oryginale). Innym przykładem może być motyw z serialu „Gra o Tron” z moim tekstem o tytule Aegon Targaryen.

DW: Mogłabyś opisać swój proces twórczy?

LK: Wszystkie utwory tworzę od początku do końca sama, a własne studio nagrań daje mi pełną niezależność i swobodę.

A w szczególe wygląda to tak: wymyślam motyw główny, potem zastanawiam się nad aranżacją, w jakim stylu zaśpiewać, na jakich instrumentach zagrać. Zawsze staram się zanurzyć w klimacie nowego kawałka. Następnie nagrywam wokale i poszczególne instrumenty (pracuję zarówno na żywych, jak i wirtualnych instrumentach). Wszystkie linie wokalne, które usłyszycie w moich utworach (poza basami w kilku kawałkach, jak np. Thorgal Aegirsson), są zaśpiewane przeze mnie, a jako jedynego efektu używam pogłosu. Nie przekształcam, ani nie modyfikuję mojego głosu. Chcę żeby brzmiał jak najbardziej naturalnie. Najwięcej czasu prawie zawsze zajmuje mi mastering. Najważniejsze, żeby wszystko na koniec zabrzmiało tak, jak sobie wymarzyłam.

W skrócie, tak właśnie powstają moje utwory, a w całym procesie twórczym (jak i późniejszych działaniach marketingowych) bardzo pomaga mi również wiedza zdobyta między innymi podczas studiów na UW (iberystyka) i SGH (Design Management). Ciągle staram się rozwijać, uczyć, poznawać, odkrywać nieznane…

Jak wygląda Twoja współpraca z kompozytorem nad grą video/filmem?

Większość projektów realizuję sama, ale zawsze chętnie podejmuję współpracę, jak to miało miejsce z Adamem Skorupą i Krzysztofem Wierzynkiewiczem przy ścieżce dźwiękowej do gier Shadow Warrior 2 (można mnie usłyszeć w grze po wejściu do świątyni Ameonny), Ancestors oraz Ash of Gods.

Innym przykładem jest współpraca z Jakubem Nurzyńskim, reżyserem wiedźmińskiego fanfilmu Pół Wieku Poezji Później (angielski tytuł Alzur’s Legacy), do którego tworzę soundtrack (premiera już w tym roku w czerwcu!).

Zdarza mi się tworzyć również całe linie i harmonie wokalne oraz teksty do utworów innych muzyków, jak w przypadku Silver (współpraca z Herbertem Metzem z Austrii), Sands & Moons (Matthew Shine z USA) albo Prayer Kamila Hamulczyka.

Jakiej muzyki Liz Katrin słucha na co dzień?

Dobrej. 🙂 Głównie ścieżek muzycznych z gier oraz muzyki filmowej, poza tym etnicznej, folkowej, progresywnego rocka, metalu, jazzu, no i klasyki. Może to zabrzmi banalnie, ale uwielbiam Prokofiewa, Mozarta, Vivaldiego, Griega, Musorgskiego, Rimskiego-Korsakowa…

Mogłabyś opowiedzieć o doświadczeniu, które szczególnie zapadło Ci w pamięć?

LK: Występowałam w Hiszpanii, w ekskluzywnym klubie dla… palaczy cygar! Był tam przeszklony, osobny pokój, bardzo ekskluzywny, z utrzymywaną odpowiednią wilgotnością i temperaturą, gdzie trzymano w szufladkach niezwykle cenne, unikatowe cygara, opisane nazwiskami kolekcjonerów. Ależ to było przeżycie, kiedy przed występem mogłam się rozśpiewać właśnie w tym magicznym pomieszczeniu… Fragment nagrania z tego recitalu (Hijo De La Luna) znajdziecie na moim YouTube. Właśnie wtedy hiszpańskie radio Onda Cero nawiązało ze mną współpracę i do dziś regularnie zapraszają mnie do udziału w swoich audycjach kulturalnych.

Z którego projektu jesteś szczególnie dumna? Czy istnieje utwór lub kilka utworów, które mogłabyś określić mianem swojego magnum opus?

LK: Mam nadzieję, że moje opus magnum jeszcze przede mną. 🙂

Wiem, że fanom przypadł do gustu mój album Thorgal, zwłaszcza utwór Kriss de Valnor. Powstaje on nadal, a jest wynikiem mojej niekończącej się fascynacji światem komiksów o Thorgalu Aegirssonie. Poza tym fani upodobali sobie szczególnie moje utwory wiedźmińskie np. Zirael, The Last Wolf czy Sorceress oraz do moda Skywind (zwłaszcza kawałki, które śpiewam po dunmersku, jak Nerevar, Hortator lub Sharmat’s Prayer). Kilka z nich (stworzyłam koło dwudziestu) można już usłyszeć w materiałach promujących Skywind. Zdubbingowałam również kilka postaci w tym projekcie.

Najważniejsze dla mnie to dawać słuchaczom radość i tworzyć ciągle coś nowego, własnego, nie powielając schematów. A bycie twórcą niezależnym daje mi kontrolę nad całokształtem projektu, zarówno pod względem muzycznym, jak i wizualnym (bardzo lubię też projektować okładki płyt).

DW: Chciałabyś na koniec przekazać coś naszym czytelnikom?

LK: Przede wszystkim serdecznie pozdrowić i podziękować za zainteresowanie moją twórczością, jak również przekazać garść nowości. 🙂

Cały czas pracuję nad nowymi albumami i projektami związanymi z filmem i grami. Zostałam zaproszona przez Bractwo Spolszczenia do współpracy przy projekcie ENDERAL. Przetłumaczyłam i nagrałam kilkanaście utworów, polską wersję wszystkich ballad bardów występujących w grze.

Zapraszam nieustająco na mój FANPAGE (gdzie zawsze znajdziecie bieżące info o moich poczynaniach muzycznych) oraz do słuchania moich piosenek (ponad 100 utworów!) na platformach:

SoundCloud

YouTube

i Bandcamp, gdzie dopiero co ukazała się moja płyta A.D. VENTURE, a wcześniej mój koncept album KOSMOS